strona g³ówna wydarzenia sport co? gdzie? kiedy? og³oszenia drobne






ma³y jacht... m³oda za³oga... I WIELKA WYPRAWA...
Czê¶æ druga opowie¶ci o gliwickich ¿eglarzach…

Podczas 6 tygodniowej morskiej tu³aczki Damian, Tomek, Ania i Micha³ przep³ynêli prawie 3,2 tys. mil morskich. Na niewielkim jachcie s/y Maytur pokonali pêtlê arktyczn±: Spitsbergen – Jan Mayen – Islandia.

5 sierpnia dop³ynêli do Longyearbyen.

Micha³: Za wszelk± cenê chcia³em byæ w stolicy na urodziny Taty i uda³o siê! Tato, bez Twojej pomocy i zaanga¿owania nie by³oby nas w tym miejscu. Dziêkujê.
Damian: W Longyearbyen nie byli¶my zbyt d³ugo. Po dok³adnym zinwentaryzowaniu pozosta³ych zapasów ¿ywno¶ci ruszyli¶my w kierunku g³ównego celu naszej wyprawy – Polskiej Stacji Polarnej w Cie¶ninie Hornsund. Kiedy wyp³ynêli¶my na otwarte morze na kanale UKF us³yszeli¶my rozmowy prowadzone w jêzyku polskim. To by³ znak, ¿e stacja ju¿ blisko.
Cie¶nina Hornsund, jak przysta³o na miejscowe warunki, wita nas gêst± mg³±. Widoczno¶æ miejscami dochodzi do jednego kabla. Tak jakby Spitsbergen chcia³ ukryæ przed nami swoje widoki. W pewnej chwili kilkadziesi±t metrów od jachtu zaczynaj± pojawiaæ siê pierwsze kry lodowe. Na ekranie radaru widaæ, ¿e ca³y akwen pokryty jest kr±. Zwiêkszamy nasz± czujno¶æ. Kiedy rzucamy kotwicê z mg³y wy³ania siê sylwetka statku Horyzont II, który regularnie kursuje do stacji. Mimo braku widoku brzegu wiemy, ¿e jeste¶my w dobrym miejscu.
Micha³: Ucieszyli siê, ¿e w koñcu jaki¶ polski jacht ich odwiedzi³. Nawet podp³ynêli, aby zobaczyæ to cudo i wtedy na ich twarzach zago¶ci³o lekkie zdziwienie. Byli pewni, ¿e bêd± ogl±daæ kolejnego Solarisa czy Hoorna. Nie do¶æ, ¿e ich oczom ukaza³a siê „³upinka”, to jeszcze wysz³o z niej czworo „morskich smarkaczów”.
Damian: Czas goni, pod koniec dnia podnosimy kotwice i udajemy siê kursem 220 w kierunku Jan Mayen. Gdy zbli¿amy siê ju¿ na odleg³o¶æ kilku mil, nareszcie od wielu dni po raz pierwszy pojawia siê s³oñce. Widaæ urwiste brzegi wyspy, jednak wulkan nadal pozostaje w ukryciu wy¿szych partii chmur. O 18.30 rzucamy kotwicê w pobli¿u stacji meteo. Pompujemy ponton i zrzucamy go na wodê. Jako pierwsi na l±d usi³uj± zej¶æ Micha³ i Tomek i jest to, jak siê oka¿e, ich niefortunna decyzja. Podczas l±dowania fala przyboju jest tak du¿a, ¿e Tomek wypada do wody tu¿ przy brzegu.
Micha³: Najpierw jedna fala ustawi³a nas bokiem, potem druga wywróci³a ponton, a trzecia znowu go postawi³a. Wychodz±c z wody Tomek wzi±³ zagubionego pagaja i… silnik, którego mocowanie zosta³o uszkodzone.
Damian: To, co dzieje siê dalej ja i Ania mo¿emy ogl±daæ tylko z pok³adu przez lornetkê. Kiedy Tomek siê suszy, Micha³ idzie do stacji za³atwiæ formalno¶ci i ¶ci±gn±æ aktualn± prognozê pogody. Potem widzimy z Ani±, ¿e ch³opaki usi³uj± uruchomiæ silnik i próbuj± powróciæ na jacht. Fale przyboju jednak nie chc± ich wypu¶ciæ z wyspy, zalewaj± silnik. Micha³ daje nam znaæ przez UKF, ¿e dzisiejsz± noc spêdz± na wyspie zostaj±c w stacji. Ja i Ania natomiast przekotwiczamy jacht w bezpieczniejsze miejsce do ma³ej zatoczki o nazwie Baatvicka.
Nastêpnego dnia, po ich powrocie, pakujemy ponton, odpalamy agregat, ³adujemy akumulatory, pieczemy ¶wie¿y chleb. W miêdzyczasie wspinam siê na maszt po zgubiony w nocy fa³. Kiedy wszystko jest ju¿ sklarowane podnosimy kotwicê i ruszamy w kierunku Islandii.
Maj±c ograniczony czas rejsu powinni¶my p³yn±æ ju¿ w kierunku Danii. Jednak niekorzystny uk³ad ni¿ów podyktowa³ nam trasê na Islandiê (co prawda planowana wcze¶niej, ale po opó¼nieniu w Goetheborgu mieli¶my z niej zrezygnowaæ). D³u¿sza trasa oznacza mo¿liwo¶æ spó¼nienia siê a to do szko³y, a to do pracy lub na egzaminy we wrze¶niu na studiach, ale nie mamy wyj¶cia – na Islandii bêdziemy wiedzieæ wiêcej.
Gdy zbli¿amy siê do pó³nocno wschodnich wybrze¿y Islandii coraz bardziej wzrasta si³a wiatru dochodz±c do 5-6B. Kierunek, niestety, jest niekorzystny i przez ca³± noc musimy halsowaæ widz±c ju¿ ¶wiat³a latarñ na brzegu. Nad ranem id±c ju¿ kursem pilotowym podp³ywamy do ma³ej ³odzi rybackiej i za dwa polskie piwa kupujemy cztery dorodne ³ososie. W koñcu dop³ywamy do Nescaupstadhur.
Micha³: Pierwsze co zrobi³em, to uda³em siê do marketu. Ceny jak w Polsce, a miejscami ni¿sze. Nie mog³em odmówiæ sobie mleczka czekoladowego i winogron.
Damian: Kolejny przelot z Islandii do Torshavn na Wyspach Owczych mija bez jakichkolwiek komplikacji, wieje z dobrego dla nas kierunku i do¶æ mocno, dziêki czemu mo¿emy nadrabiaæ opó¼nienia. Na ko³ysz±ce nas znacznie fale nie narzekamy, bardziej dokuczaj± nam ci±g³e opady deszczu, przez które nasze sztormiaki powoli zaczynaj± przepuszczaæ wodê. Na morzu czas siê zlewa, ma³o jest wydarzeñ, które mog³yby stanowiæ jaki¶ wyznacznik i tak nie obejrzawszy siê nawet docieramy do Wysp Owczych. Cie¶ninami p³yniemy oko³o 20 MM na silniku na wschodni± stronê archipelagu, czekaj±c w miêdzyczasie na kotwicy przed mostem na dogodny kierunek pr±du. W Torshavn spêdzamy dwa dni i jest to chyba najciekawszy postój ze wzglêdu na to, ¿e jest to stolica regionu, do¶æ du¿e miasto gdzie jest wiele atrakcji.
Ostatni etap podró¿y miêdzy Wyspami Owczymi a Dani± (a jak siê pó¼niej okaza³o ponownie Norwegi±) by³a to ucieczka przed goni±cymi nas ni¿ami. Noce by³y ju¿ zupe³nie ciemne, lecz za to czasami, kiedy nie by³o chmur, widaæ by³o wyra¼nie gwiazdy na niebie. Ostatnie dni da³y nam w ko¶æ, mokli¶my na wachtach a potem spali¶my by mieæ si³ê na kolejne godziny walki z ¿ywio³em (8B).
Ostatnim portem okaza³o siê Egersund w Norwegii sk±d wrócili¶my tranzitem do Polski.
Zachêcamy do obejrzenia filmu z wyprawy, który znale¼æ mo¿na na stronie www.gliwicka.pl w zak³adce filmoteka.
Rozmawia³a: Adriana Urgacz

rozmaito¶ci