strona główna wydarzenia sport co? gdzie? kiedy? ogłoszenia drobne






Nikomu nie mówcie...

Sekret ma zawsze kształt ucha.
— Jean Cocteau

Jest jednym z najtrudniejszych do udźwignięcia ciężarów. Jego waga przerasta nasze możliwości, powodując kolejne upadki pod tym nieporównywalnym do niczego brzemieniem. Dlatego zapewne tak chętnie szukamy miłosiernych Samarytan, żeby zdjęli choć ułamek tego „kloca” z naszych zmęczonych ramion. Czyjś sekret... Powierzona nam tajemnica. Jak się od niej uwolnić?

Dyskrecja, choć powinna stanowić naturalną naszą cechę, jest przymiotem, który mocno wyróżnia traktujących ją w sposób wyjątkowo uczciwy. Takie wrażenie odniosłam obserwując Wojciecha Tochmana, znanego reportażystę, którego poznałam podczas premiery „Wściekłego psa” w katowickim Korezie. O bohaterze swojego tekstu, księdzu homoseksualiście chorym na AIDS mówi bardzo wolno, ważąc każde związane z nim słowo. Widać w tym pewną przemyślaną taktykę, której efektem ma być uniemożliwienie nadania temu człowiekowi rzeczywistej twarzy i nazwiska. Mieszka gdzieś w Polsce, ma 33 lata... Może być wszędzie... Możeł być każdym.
Pary z ust nie puścił Tochman również później, podczas prywatnej rozmowy. Nadal zwalniał do maksimum mówiąc o księdzu, jak lokomotywa wjeżdżająca na zagrożony zawaleniem most. To było takie... dostojne, ten szacunek do rozmówcy i jego prywatności. I tak dalekie  od treści skarg, które słyszałam na wielu polskich dziennikarzy. Ostatnio - od starszych pań, które zgodziły się ze mną rozmawiać. Wcześniej udzieliły wywiadu pewnemu tabloidowi - mimo wyraźnej prośby o utajnienie tożsamości, jego dziennikarze opublikowali twarze i dane osobowe nie licząc się z konsekwencjami, jakie czekały życzliwe kobiety.
Grzech niedyskrecji popełniamy zresztą wszyscy, na co dzień. Tak często, że do głowy przychodzą mi bardzo banalne przypadki. Każdy z nich to nasz duży upadek pod, czasem wcale niewielkim, brzemieniem. Każdy z nich to uszczerbek wiary w człowieka, zwanej zaufaniem.
Upadek pierwszy - u fryzjera. Pani z nożyczkami w ręku jest taka anonimowa. Z racji zawodu zagląda do naszych głów, nie dziwne jest zatem to nieodparte wrażenie, że i tak wszystko wie, i tak wszystko widzi. Można jej bez oporów - z kolorową farbą na głowie, popijając kawę w oczekiwaniu na relaksujące mycie w promocji z masażem, opowiedzieć o ekscytującym życiu przyjaciółki, która właśnie zdradziła męża. Pani z suszarką nie zna naszej przyjaciółki, jej sekret pozostanie zatem niewidoczny, rozpływając się w powietrzu słodko, jak puszczony tajniacko bączek. Czy aby na pewno?
Upadek drugi - kumpel od piwa. Nieprawdą jest, że mężczyźni nie plotkują. Z sondażu wykonanego na grupie 5000 osób wynika, że mężczyźni na plotkowaniu spędzają średnio 20 minut dziennie więcej niż przeciętna kobieta. Gdzie plotkują? W pracy, w pubie i na imprezach. Zdradzają swoich szefów, przyjaciół i współpracowników. Mówią również o bardzo intymnych sekretach swoich kobiet i o kontaktach z nimi... Oczywiście, w głębokiej tajemnicy!
Upadek trzeci - słowo rzucone w tłumie. Nigdzie nie czujemy się tak anonimowi, jak wtedy, kiedy zewsząd otaczają nas ludzie. Wdając się w rozmowę ze znajomymi, nieświadomie podnosimy głos, pozwalając na to, żeby każdy, w promieniu kilku metrów nawet, chcąc czy nie chcąc, podsłuchiwał (nie tylko nasze!) słodkie tajemnice... Tak właśnie jadąc niedawno autobusem dowiedziałam się od młodych ludzi kilku rzeczy o ich nauczycielach. Rzeczy, o których wcale nie chciałam wiedzieć...
Adriana Urgacz

rozmaitości