Plac Mickiewicza
Trwający właśnie remont Placu Mickiewicza jest dobrym momentem na przywołanie wyjątkowo dramatycznej historii tego miejsca. Sięgnijmy zatem do drugiej połowy XIX wieku, kiedy Gliwice weszły w epokę gwałtownego rozwoju przemysłowego. Bogacący się gliwiczanie chcieli żyć na miarę Europy, chcieli teatru, muzyki, kultury. Już w latach 70. XIX wieku, w miejscu Placu Mickiewicza, działały zatem teatralne ogrody letnie Burdy nazywane wówczas „Schuetzengarten”.
W roku 1874 utworzono Zjednoczone Teatry Gliwic i Tarnowskich Gór, które dawały swe przedstawienia w salach „Schuetzengarten”. W roku 1881 sezon teatralny w tym właśnie miejscu otworzył Thalia - Theater z Opola wystawiając kilka znanych operetek.
Rok 1892 to okres remontu dotychczasowego obiektu przeprowadzony przez M. Friedlandera. Zmieniono wówczas nazwę na „Schuetzenhaus – Stadtgarten”, która funkcjonowała równolegle z nazwą „Theater und Koncerthaus”. To tutaj w roku 1896 odbyły się pierwsze pokazy wynalazku Edisona – kinematografu.
Następnie cały teren wykupiło miasto Gliwice i po kolejnym remoncie otworzono tu w sierpniu 1918 roku duże kino o nazwie „Stadtische Lichtspiele”. Kino mogło pomieścić aż 570 widzów, więc było jednym z największych na Górnym Śląsku.
Rok 1919 to kolejne przemiany – cały kompleks kinowy podzielono na dwie części: kino oraz restaurację z ogrodami o wspólnej nazwie „Stadtgarten”. Ówczesne kino miało nawet swój sześcioosobowy zespół muzyczny, zastępujący w niemych filmach dźwięk z ekranu.
Istniała tu również mała sala kinowo - teatralna dla mniejszej ilości widzów. W marcu 1919 roku w salce tej jedno z katolickich towarzystw zorganizowało przedstawienie dla dzieci, które zakończyło się tragicznie. Od nagrzanej żarówki zapaliła się kotara i w mgnieniu oka ogień rozprzestrzenił się na całą salę. Przerażone dzieci tratując się nawzajem runęły do drzwi, które wówczas otwierały się do wewnątrz! Zatarasowane nie dały możliwości ucieczki. Od dymu i czadu udusiło się wtedy 76 dzieci, które pochowano na Cmentarzu Lipowym. Do dziś stoi tam piękna rzeźba Chrystusa tulącego do siebie maluchy. Tragicznie zmarłych pochowano we wspólnej mogile. Napis na pomniku głosił „Pozwólcie im przybyć do mnie”. Skuto go zaraz po wojnie w ramach odniemczania Gliwic. Wypadek w kinie spowodował utworzenie przepisu pożarowego – dla ułatwienia ucieczki drzwi od tej pory muszą się otwierać na zewnątrz obiektu.
Kino popadło w kłopoty finansowe i po jego wydzierżawieniu przez miasto firmie „Deulig -Palast” z koncernu filmowego Ufa otrzymało nową nazwę „Deulig - Palast”.
W roku 1930 kino przejęła firma Union - Grundstuck GmbH. Po jego remoncie, którego głównym celem było udźwiękowienie kina, dostało ono kolejną nazwę – „Capitol”.
Ta nazwa wytrzymała aż do roku 1945, kiedy żołnierze radzieccy spalili doszczętnie cały kompleks kinowy „Capitolu”.
Rok 1946 to kolejna czarna karta w dziejach dzisiejszego Placu Mickiewicza. Tutaj bowiem pochowano tymczasowo wszystkich żołnierzy radzieckich, którzy zginęli w 1945 roku w walkach na terenie miasta. Chowano ich wtedy gdziekolwiek i po ekshumacji zwieziono na teren placu. Dopiero w roku 1951 przeniesiono powtórnie zwłoki żołnierzy na cmentarz Radziecki przy ul. Sobieskiego. Łącznie przeniesiono wówczas 823 ciała. Rozmawiałem kiedyś z osobami, które pamiętały te wydarzenia – fetor w całej okolicy był nie do zniesienia.
Plac nosił wówczas nazwę Obrońców Stalingradu (proszę nie mylić tej nazwy z placem Bohaterów Stalingradu - dzisiejszym Placem Piłsudskiego).
Tuż przed 1 maja 1957 roku wmurowano na placu kamień węgielny pod budowę pomnika Adama Mickiewicza. Już 24 listopada pomnik projektu prof. Franciszka Strynkiewicza odlany w GZUT stanął na swoim miejscu. Od tej pory plac nosi nazwę Placu Adama Mickiewicza.
Rok 1968 to czasy buntów studenckich i rozruchów na tle poezji Mickiewicza. Kto pamięta te lata wie, że poszło o przedstawienie „Dziadów” zdjęte z afisza przez gorliwych komunistów dbających o dobre imię Związku Radzieckiego. Manifestacja studencka rozpoczęła się właśnie od złożenia kwiatów pod pomnikiem wieszcza.
Ostatnie lata to okres prawdziwego spokoju Placu Mickiewicza. Na specjalnych stołach szachiści odbywali swe turnieje szachowe, a okoliczni mieszkańcy tu właśnie załatwiali poranne potrzeby swoich piesków. Prawdziwa sielanka po burzliwych 140 latach istnienia placu.
Marian Jabłoński