strona główna wydarzenia sport co? gdzie? kiedy? ogłoszenia drobne






Tajemnice Kanału Sztolniowego

Zabrzańska kopalnia „Królowa Luiza” i Główna Kluczowa Sztolnia Dziedziczna to perełki industrialne, których tajemnice mogą turyści poznawać w podziemnych czeluściach tych obiektów. Ale Kanał Sztolniowy (Stolen Kanal), którym węgiel spławiano w stronę Gliwic, również ma swoje niezwykłe miejsca.

Kiedy w podziemiach „Królowej Luizy” załadowano urobek na łodzie, górnicy przekazywali „czarne złoto” w ręce robotników zajmujących się ręcznym przeciąganiem łodzi w kierunku Gliwic. Głównym odbiorcą tego węgla była bowiem Królewska Odlewnia Żelaza w Gliwicach (Eisengiesserei Gleiwitz). Różnica poziomów między wylotem Sztolni a Portem w Gliwicach wynosiła 17 metrów i tę różnicę wysokości trzeba było jakoś pokonać. Sprawę załatwiały dwie tzw. „pochylnie” (Rollbrucke), z których pierwsza znajdowała się w okolicach dzisiejszego cmentarza przy ul. Cmentarnej na granicy Zabrza i Gliwic. Kiedy w pogodny dzień zajrzysz Czytelniku w to miejsce, będziesz się początkowo przedzierał przez splątane krzaki i wysokie pokrzywy, ale potem ujrzysz z wysokiego brzegu nad Bytomską trasę, jaką łodzie pokonywały po ówczesnej pochylni. W dole, 11 metrów niżej, płynie Bytomka i do jej poziomu sprowadzano z Kanału Sztolniowego urobek górników kopalni Królowa Luiza. Pochylnia taka to nic innego, jak suchy pochyły pomost z drewnianych bali, po którym przetaczano wózki z załadowanymi węglem łodziami. Prawdopodobnie projektował je sam John Baildon po dokładnej analizie ich konstrukcji w Anglii, gdzie w początkowym okresie swej kariery był uczniem głównego projektanta pochylni angielskich – Smeatona. Ta niezwykła budowla hydrotechniczna powstała w roku 1806, tak jak cały Kanał Sztolniowy. Oczywiście, obecnie śladu najmniejszego nie ma po tej pochylni, ale uważny poszukiwacz skarbów zapewne odnajdzie na trasie dawnego kanału zachowane jego fragmenty i towarzyszące mu budowle pomocnicze.
Rozpoczynając od wylotu dawnej Kluczowej Sztolni w Zabrzu przy ulicy Karola Miarki (przy zejściu w stronę parku) musimy przemierzyć trasę kanału ulicami Góry św. Anny, potem Parkiem Poległych Bohaterów, dalej ul. Łanową i ul. Nad Kanałem. Dojdziemy w pobliże pierwszego zachowanego akweduktu, niedaleko głównej ulicy Wolności. Zbudowano go dla poprowadzenia Kanału Sztolniowego nad istniejącym tu od zawsze strumieniem. Trzeba dodać, że kanał tutaj prowadzony był już w nasypie i jego profil zobaczymy w całej okazałości. Dostęp w to miejsce jest niezwykle trudny i wymaga sporego doświadczenia w pokonywaniu przeszkód terenowych Ale naprawdę warto - zobaczymy bowiem budowlę sprzed blisko 200 lat w doskonałym stanie i co najciekawsze - nieznaną prawie nikomu ze współczesnych mieszkańców Zabrza czy Gliwic. W tej samej okolicy stoi znany zapewne wszystkim samotny budynek z czerwonego klinkieru kanału, który musiał być bezustannie oczyszczany z roślinności wodnej, a nabrzeże pozbawione jakichkolwiek przeszkód - przecież tędy przechodzili robotnicy ciągnący linami barki z węglem.
Dalej kanał skręcał przez główną ulicę, wówczas Kronprinzen Str., tuż za obecną stacją benzynową. Biegnie wzdłuż współczesnej drogi łączącej skrótem ul. Wolności z ul. Cmentarną, na granicy Zabrza z Gliwicami. Jeśli chcesz naprawdę zobaczyć, gdzie są te ciekawe miejsca, mapa jest nieodzowna, bez niej nie da się odszukać śladów dawnego kanału.
W połowie tego właśnie łącznika drogowego znajduje się kolejny akwedukt, a raczej jego kamienne, 200 - letnie pozostałości. Doskonale widać ociosany piaskowiec, z którego zbudowano przyczółki akweduktu. I w tym przypadku kanał prowadzony był w nasypie górą akweduktu a pod nim przepływał lokalny strumyczek
Kilkaset metrów dalej zbliżymy się do omawianej wcześniej pochylni za obecnym cmentarzem. Ale tuż przed nią istnieje jeszcze ceglany mostek nad dawnym kanałem. Dwa wieki temu nie było cmentarza i mostek służył okolicznym mieszkańcom w przeprawie przez kanał w stronę drogi łączącej Zabrze z Gliwicami - Kronpinzen Str. Teraz zagłębiony jest sporo w ziemi, ale jego półkolisty wierzchołek doskonale widać w zaroślach.
Zachęcam do zwiedzenia tej historycznej części Zabrza i to koniecznie z aparatem fotograficznym. Kto wie jak długo ostatnie relikty dawnego Kanału Sztolniowego będą jeszcze istnieć?
Marian Jabłoński

rozmaitości