Portrety bez ram. Zabrzański Team Karpiowy
24 lipca stowarzyszenie obchodzić będzie 2 rocznicę istnienia. Powstało po to, żeby zrzeszyć ludzi i tak już połączonych wspólną pasją – wędkarstwem, a ściślej – łowieniem karpi. Pytanie: po co się zrzeszać, ripostują na swojej stronie internetowej kilkunastoma pytaniami, które zamknąć można wspólną klamrą: dlaczego nie? Choćby po to, żeby kolega sfotografował tę wymarzoną, 30 kilogramową „taaaaką rybę”, zanim zostanie ponownie wrzucona do rzeki. Członkowie stowarzyszenia łowią bowiem zgodnie z zasadą: no kill, złów i wypuść.
Zabrzański Team Karpiowy zrzesza obecnie kilkunastu członków i kilkunastu kandydatów. Swoje zdjęcia wraz z rekordowymi rybami publikują na stronie www.ztkzabrze.pl. Stowarzyszenie dwa lata temu założyli Maro, Judo i Hamlet.
Adriana Urgacz: Czy jest jakaś szczególna przyczyna, dla której to właśnie karp został przez Was wybrany?
Maro: Karp jest najpopularniejszą rybą w naszych wodach. Nastawiamy się głównie na złowienie karpia, ale również amurów, które są także atrakcyjne wędkarsko. Te ryby charakteryzują się szybkim przyrostem masy i bardzo dużą siłą w trakcie holu. Karp i amur w polskich wodach pochodzą głównie z zarybień prowadzonych przez Polski Związek Wędkarski i dlatego warto szczególnie o nie dbać, aby ich populacja nie zmalała. Osób zajmujących się takim sportowym połowem tych ryb w Polsce jest bardzo wiele, liczyć ich można w tysiącach, zrzeszeni są w klubach, teamach i w stowarzyszeniach.
AU: Kiedy zaczyna się i kiedy kończy sezon na karpia?
M: Sezon na karpia trwa cały rok. Zimą łowi się w zbiornikach, których woda wykorzystywana jest do chłodzenia urządzeń przemysłowych, dzięki czemu jest cieplejsza a zbiorniki nie zamarzają. W naszym regionie jest to Zbiornik Rybnicki. A w pozostałym okresie na wszystkich zbiornikach łącznie z kanałami (np. Gliwickim), rzekami (takimi jak Odra) itd.
AU: Jakie łowiska w najbliższej okolicy są najlepsze?
M: Nasz region obfituje w duże zbiorniki zaporowe, gdzie prawie w każdym możemy się spotkać z dwucyfrowym wagowo okazem karpia i amura. Oczywiście, złowienie takiej ryby wymaga dużej znajomości jej zachowania i bytowania w poszczególnych partiach zbiornika. Gdzie indziej łowi się karpie wiosną, gdzie indziej latem i jesienią a sukcesy karpiarza zależą głównie od jego doświadczenia, rozpoznania łowiska i wielu innych czynników, o których można by jeszcze długo mówić. Obecnie jednym z najlepszych łowisk jest zbiornik Rybnicki, do którego należy rekord Polski, złowiony zimą karp o masie 30,2 kg.
AU: Co się dzieje, jak na wędce zawiśnie inna niż karp ryba?
M: Często zdarzają się „przyłowy”, gdzie na specjalistycznych zestawach i przynętach „zawisa” inna ryba tj.: leszcz, jaź, lin, karaś itp. Postępowanie członków naszego stowarzyszenia jest takie samo, jak przy karpiu czy amurze. W sposób delikatny ryba wypuszczana jest z powrotem do wody. Każdy z nas posiada specjalne maty karpiowe, aby ryba po wyjęciu z wody nie trafiała na piasek czy trawę. Z rybami obchodzimy się ostrożnie, a jedyne trofeum, jakie zabieramy znad wody, to fotografia z rybą.
AU: „No kill” - wędkarze w dużej mierze łowią dla sportu. Czy hołdujecie tej zasadzie również przed Wigilią?
M: Nie możemy popadać w skrajności! Nasz sposób postępowania z rybami uznajemy za sportowy i humanitarny. Nikt nie powinien sugerować obrońcy zwierząt, aby został wegetarianinem, czy ornitologom, aby wypuszczał w sklepach zoologicznych ptaki z klatek. Nasze zasady stosujemy do złowionych przez nas ryb. Nie możemy, i nie na tym polega nasza działalność, przed wigilią aby np. wykupować karpie tzw. „spożywcze” z hipermarketów i je wypuszczać do jezior.
AU: Jaka jest wasza rekordowa ryba?
M: W naszym stowarzyszeniu kilku członków złowiło karpie powyżej 20 kg. Dotychczas rekordem jest karp Łukasza Rozmusa – 21,5 kg. Miejmy nadzieję, że złowimy go ponownie, bo oczywiście po sfotografowaniu został wypuszczony z powrotem do wody.
Podejrzałam na stronie internetowej Teamu, czego życzą sobie nawzajem karpiarze. Przyłączam się do tych życzeń i ja: „aby mata wam nie wysychała i złowienia karpia będącego nowym rekordem Polski!!!”
Maro: Wędkuję od 1988 roku. Początkowo łowiłem wszystkie gatunki, a od 1991 roku wyłącznie drapieżniki zarówno metodą spiningową, jak i na żywca. Przez te kilkanaście lat złowiłem 2 ponadmetrowe szczupaki i wiele innych ładnych ryb. Karpiowaniem zajmuję się od lipca 2005 roku, a pierwsze kulki założyłem na stawie w Sierakowicach. Od tamtej pory uwielbiam łowienie karpi, które jest dla mnie sposobem na życie.
Judo: Wędkuję od 1972 roku. Początkowo z dziadkiem zacząłem łowić leszczyki i krapiki. Na początku łowiłem również wszystkie gatunki m.in. płocie, ale też ryby drapieżne. W 1992 roku zacząłem łowić metodą włosową, jednak bez wielkich rezultatów spowodowanych małą wiedzą w tym temacie. Przerzuciłem się znów na drapieżniki, tj.: szczupaki, węgorze i sandacze. Karpiowaniem zajmuję się od lipca 2005 roku, zgodnie z nową wiedzą zacząłem stosować kulki. Jednak od tego momentu mam trochę mniej czasu na wędkowanie i nie jeżdżę często, co przekłada się na wyniki w tej dziedzinie. Ale jestem pełen optymizmu. :)
Hamlet: Wędkuję od 1989 roku, początkowo, jak większość, próbowałem swoich sił łowiąc metodą spławikową na wielu stawach, później przeszedłem na grunt. Metodą gruntową łowiłem kilka lat, dopracowując skład zanęty na poszczególne łowiska. W ten sposób udało mi się złowić kilka dorodnych ryb z linami przekraczającymi 60 cm łącznie. Wielokrotnie łowiłem na zbiorniku Pławniowice, gdzie zacząłem stosować metodę włosową. Ten sposób wędkowania przyniósł mi bardzo dobre wyniki, jak na tamten zbiornik. Regularnie łowiłem duże leszcze, niejednokrotnie przekraczające 60 cm. Jednak dopiero w 2005 roku naprawdę zacząłem poważnie zajmować się łowieniem karpi. Od tego momentu zawzięcie stosuję metodę włosową, która przyniosła mi największą rybę w życiu, tj.: karpia 20,1 kg, któremu oczywiście zwróciłem wolność, podobnie jak i wszystkim innym karpiom. Głęboko wierzę, że to jeszcze nie koniec moich sukcesów nad wodą, a pływający rekord Polski jest w zasięgu moich możliwości. Na to czekam jak każdy inny karpiarz.
Źródło: www.ztkzabrze.pl
Rozmawiała: Adriana Urgacz