Śmiercionośna woda
W ubiegłym tygodniu przynoszący ochłodę mieszkańcom naszego regionu zbiornik pławniowicki pochłonął kolejną ofiarę. Młody, 21 - letni mężczyzna był nietrzeźwy. Utonął w piątek w nocy. W sobotę wydarzyła się następna tragedia. Tym razem w Czechowicach.
Apele o zachowanie rozwagi i niepływanie po alkoholu powtarzane są zewsząd do znudzenia. Beztroskie lato, pragnienie wolności i łamania zakazów, właściwe szczególnie ludziom młodym, nierzadko kończy się śmiercią lub kalectwem. Jakich słów zatem użyć, żeby przywołać do głosu uśpiony rozsądek? Ku przestrodze:
21 letni mieszkaniec Bytomia, którego zwłoki wyłowione zostały ze zbiornika w Pławniowicach widziany był po raz ostatni w piątek, ok. 22. Na zakrapianej alkoholem imprezie spędzał czas na biwaku, z przyjaciółmi. Nie wiadomo, czy wiedziony młodzieńczą fantazją poszedł popływać przy blasku księżyca, czy przypadkowo wpadł do wody.
Wiadomo natomiast, że nie wpadł a sam wskoczył „na główkę”, nastolatek do jeziora w Czechowicach. Zabrał go śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Chłopak prawdopodobnie doznał urazu kręgosłupa.
To nie wszystkie zdarzenia, w których ucierpieli mieszkańcy regionu odpoczywający w upalne dni nad naszymi zbiornikami. Tym razem jednak nie woda, a inny żywioł – ogień, dostarczył cierpień swojej ofierze. Na początku lipca mieszkańcy Rudy Śląskiej odpoczywający w Pławniowicach postanowili rozpalić grilla. Mężczyzna oblał tzw. rozpałką 18 - latkę i zapalił ogień. Młodziutka dziewczyna doznała oparzeń II i III stopnia, nóg, ręki i brzucha. Trafiła do szpitala. Przed nią wiele operacji oraz długotrwała rehabilitacja.
Pomyślmy o tym przez chwilę.
adu