Chce być chłopcem - żołnierzem
Ma 7 lat i chce zostać żołnierzem. Dziś jest chory, ale w przyszłości, kto wie? Fundacja Mam Marzenie już teraz zapewniła mu niezwykłe emocje. W mundurze skrojonym na miarę, w prawdziwym czerwonym berecie i specjalnie dla niego uszytych żołnierskich butach, z wielkimi honorami Michał Lipko stał się jednym z żołnierzy 6 Batalionu Desantowo – Szturmowego w Gliwicach.
Tym razem na wysokości zadania stanęła gliwicka jednostka, która przygotowała Michałowi niespodziankę, przyznając certyfikat żołnierza i wręczając czerwony beret, a także przeprowadzając mały kurs spadochroniarski, po którym chłopiec miał okazję wsiąść do samolotu wojskowego i zobaczyć lądowanie spadochroniarzy na Pustyni Błędowskiej. Ogromną pracę wykonały też firmy, które uszyły mundur i buty dla młodego żołnierza.
- 6 Batalion chce spełnić marzenie Michałka, który pragnie, marzy pomimo tak młodego wieku, by zostać w przyszłości żołnierzem, marzy, aby przelecieć się samolotem. W związku z powyższym w dniu dzisiejszym w ramach naszego środowiska, w ramach naszej jednostki postaramy się, aby to marzenie faktycznie się spełniło – powiedział ppłk. Radosław Cyniak, dowódca 6 Batalionu Desantowo - Szturmowego w Gliwicach.
Jak wyjaśnił ojciec Michałka, Piotr Lipko (również żołnierz!), dla chłopca dzień ten był niespodzianką. Mały wojak nie wiedział gdzie jedzie i co się będzie działo.
- Już od ośmiu miesięcy jesteśmy w Zabrzu w klinice i leczymy się 24 godziny na dobę, cały czas. Każda chwila spędzona z synem to jest coś wspaniałego – powiedział ojciec chłopca. -
Michał jest bardzo pogodnym dzieckiem, bardzo wesołym, gadułą. Gdyby mógł, cały dzień spędzałby w swoim pokoju, w którym ma około osiemdziesięciu sztuk różnego rodzaju broni.
Pan Piotr jest bardzo dumny z syna - Jak na dziecko jest bardzo silny, nie poddaje się, zawsze mówi, że będzie dobrze – opowiada o młodym żołnierzu.
Fundacja Mam Marzenie spełnia pragnienia dzieci chorych na choroby zagrażające ich życiu. Tylko w tym roku na Śląsku spełnione zostały 33 życzenia. Niektóre wydają się błahe – laptop bądź gra komputerowa, które zajmą czas podczas wielomiesięcznych nieraz pobytów w szpitalu. Inne są niezwykłe, tak jak życzenie 15 letniej Agnieszki, która marzyła o tym żeby wyjechać wraz z rodziną do SPA do Zakopanego. W takich przypadkach najczęściej Fundacja uruchamia bicie serc wielu ludzi dobrej woli, którzy bez określania kosztów podejmują się realizacji marzenia chorego dziecka.
- Nasi podopieczni marzą dokładnie o tym samym, o czym marzą ich zdrowi rówieśnicy, z tym, że ci zdrowi mają czas, żeby te marzenia spełniać, a my pomagamy dzieciom z Fundacji, bo im może zabraknąć na to czasu – mówi Joanna Żołnierzak, wolontariuszka katowickiego oddziału fundacji ,,Mam marzenie”. Jak wyjaśnia, w kolejce czekają marzenia o laptopach, wycieczce nad morze, a jedna z chorych dziewczynek chce po prostu zostać wróżką.
Marzenia. Ilu z nas tak naprawdę ma możliwość, by stać się wróżką, bądź czarnoksiężnikiem i rzucić zaklęcie, które na twarzy chorego malucha wywoła tak rzadko goszczący tam uśmiech? Czary istnieją, tylko musimy wierzyć, że mamy moc spełniania marzeń.
adu